Dane adresowe:

Muzeum Saturn w Czeladzi
ul. Dehnelów 10
41-250 Czeladź
tel.: 32 265 42 93, 32 265 42 98
e-mail: muzeumczeladz[at]gmail.com

Jesteś na: Strona główna / Aktualności

Aktualności

12 STY 2021

KLIK - SATURN. "Czeladzkie pogwarki" cz 1

 

Gadzinówka” czy też „pismo gadzinowe” to określenie polskojęzycznej prasy, wydawanej przez administrację okupacyjną ale i sowiecką w okresie II wojny światowej (szersza definicja mówi, że to periodyki będące na usługach zaborów i władzy totalitarnej w ogóle). W Zagłębiu Dąbrowskim periodykiem o takim charakterze w okresie II wojny był „Dziennik Poranny”, redagowany w Katowicach, a kolportowany wyłącznie w tzw. pasie wschod­nim rejencji katowickiej, powstały według wzorca „Gońca Krakowskiego”, ukazującego się w Generalnym Gubernatorstwie.

W „Dzienniku” publikowano ogłoszenia i zarządzenia lokalnej administracji okupacyjnej, ale także artykuły informacyjne, wiadomości z frontu, kroniki kryminalne, propagandowe artykuły dotyczące działań niemieckiej nomenklatury na rzecz regionu (prace porządkowe, remonty dróg) oraz znacznie „lżejsze” artykuły popularyzujące historię Zagłębia Dąbrowskiego i jego walory. Jedną z takich publikacji były „Czeladzkie pogwarki”, które ukazały się w jednym z numerów w 1941 roku. Artykuł przygotowany przez anonimowego autora podpisującego się skrótem „lir” opisywał dość ogólnie historię Czeladzi oraz w dosyć krzywdzący i tendencyjny sposób specyfikę mieszkańców miasta. Przyjrzyjmy się zatem bliżej artykułowi zacytowanemu tu w całości z podziałem na dwie części, który -  z góry zaznaczmy – należy potraktować z dużym dystansem i poczuciem humoru:

„Z pośród miast Zagłębia Dąbrowskiego najstarsze jest Czeladź. Wiekowe to miasto, starsze o wiele od bratniego Bendsburga, wiele w swych murach widziało, wiele przeżyło chwil wielkich i wspaniałych. W swych skromnych chatach gościło niejednego dostojnika, niejeden huf zbrojny przeciągał przez jego wąskie a kręte uliczki. Widziało królów i królowe, poczty zbrojnych będące przejazdem zatrzymywały się tutaj dla spoczynku. Zacne to i kochane grodzisko. Ale nie o historii jego bogatej i pięknej, nie o jego przeszłości pełnej czynów wspaniałych, lecz o ludziach o szczerych jak złoto czeladzianach. Bo zacny lud zamieszkuje to równie stare grodziszcze. Z wiekowych tradycji nie uronił nic, zachował wszystkie swe zalety i wady po dziś dzień. Choć przechodziły wiek, choć miastem różne miotały burze i rożne przechodziło ono koleje – czeladzianie zawsze byli ci sami. Dumni a hardzi, zawzięci i nieustępliwi, aż do ostatecznych granic, a przy tem wszystkiem szczerzy i serdeczni, szczerzy jak złoto, gdyś z serca do nich przemówił i serce im okazał. Historje*, które tutaj będziemy wspominali, to pogwarki o mieszkańcach Czeladzi, zasłyszane od ich najstarszych obywateli. Bohaterzy niektórych żyją jeszcze do dziś dnia.

Czeladź, jak już wspomnieliśmy, zachowała swoje wiekowe tradycje najdłużej ze wszystkich miast Zagłębia. Jeszcze około 30-40 lat temu, gdybyśmy się dokładnie przyjrzeli życiu tego miasta, widzielibyśmy to dokładnie. Zachował się tutaj zwyczaj piękny i stary udawania się po rady w każdej chwili do patriarchów miasta, najstarszych obywateli. Jeszcze do dziś starsi mieszkańcy z rozrzewnieniem wspominają o dziadku Neugebauerze i babci Baranowskiej, którzy tak mądrych rad udzielali zawsze każdemu, gdy ktoś tylko do nich się zwrócił. Dziś Czeladź w porównaniu z innymi miastami Zagłębia nie posiada tak wielkiego znaczenia. Upadek swój zawdzięcza uporowi swoich obywateli, którzy swego czasu nie zgodzili się na przeprowadzenie tutaj linii kolejowej. Historja ta, mało znana gdzieindziej poza Czeladzią, przedstawia się miej więcej tak.

Przed rokiem 1856 wyłonił się projekt budowy kolei żelaznej warszawsko-wiedeńskiej. Według planu kolej miała przebiegać również i przez Czeladź. Zaczęto robić pomiary. Czeladzianie nieufnie patrzyli na prace „jeometrów” od samego początku, a gdy jeden z gospodarzy dowiedział się, że kolej ma przechodzić przez jego stodołę, to już nie mógł wytrzymać. Zwołał gromadę, która po głośnych i burzliwych obradach zaprotestowała gorąco przeciwko projektowi. W motywach protestacji podano,. Że „czeladzianie nie życzą sobie podobnych historyj, bo wymysły diabelskie nikomu korzyści nie przyniosą, a tylko zgorszenie boże i krowy(!) będą się pędzącego diabelskiego smoka strachać”. Wobec takich argumentów i zdecydowanej postawy mieszczan, towarzystwo budujące kolej zrezygnowało z przeprowadzenia linji przez Czeladź, prowadząc ją za to przez Sosnowitz, zapewniając mu w ten sposób wspaniały rozwój. A kto wie jak dziś przedstawiałaby się Czeladź, gdyby nie ówczesna troska jej zacnych obywateli o krowy! Może byłoby to największe już obecnie miasto Zagłębia Dąbrowskiego?”

 

Ciąg dalszy nastąpi. Do lektury zapraszamy jutro.

*zachowano oryginalną pisownię

wszystkie aktualności rejestr zmian wiadomości

Redakcja strony: Aktualności Rejestr zmian

  • Podmiot udostępniający informację: 
  • Pierwsza publikacja:  
  • Aktualizacja publikacji:  
  • Wytworzenie publikacji:  
  • Zatwierdzenie informacji:  
Drukuj Liczba odwiedzin: 56

Obsługa i nadzór techniczny: IntraCOM.pl